Friday, 28 August 2009

Wiecej Słowenii? More Slovenia?


Ależ tak, proszę bardzo:)
Na blogu Migawki czeka już druga porcja wspomnień z wyprawy w Słoweńskie strony - tym razem zapraszamy do jej południowej części, na malutkie, ale bardzo klimatyczne wybrzeże pachnące solą, oliwkami i figami... ten temat jest mi szczególnie bliski, bo świeże figi mogłabym jeść codziennie na wszystkie posiłki. Ech. Niestety - nie u nas:/
Na zachętę - zdjęcie z okna naszej kwatery w Koprze, który szczególnie głęboko zapadł w nasze serca - i to nie tylko dlatego, ze obchodziliśmy tam właśnie swoją rocznice ślubu:)
More photos from Slovenia?
No problem! On the Migawki blog there is the second part of our memories from lovely Slovenia - this time - the South and the Adriatic Sea - all filled with the smell of saltand olives, sunny and warm. For the starter - a shot from our window during the stay in Koper - the very special place to us, also becouse we had our anniversary at that time:)
Enjoy!

Wednesday, 26 August 2009

Wróciliśmy:) - We're back!

Wróciliśmy... choć z żalem w sercach.
Słowenia potrafi oczarować - ciepłem, przyjazną atmosferą, serdecznością spotykanych ludzi, klimatem małych miasteczek i gwarnych kurortów.
Słowenia jest krajem o dwoistej naturze - z jednej strony z jednej strony góry, prawdziwe strome Alpy, kryształowe jeziora i małe wioski rozrzucone na absurdalnych dla nas wysokościach, winorośl... z drugiej wapienne skały, rozpadliny i spalone słońcem wybrzeże Adriatyku, figi i drzewka oliwne...
Słowenia pachnie morzem, winogronami i gryką, w uszach słychać brzęczenie pszczół i jęk wiatru wśród skałek. Słońce niemiłosiernie liże skórę i kłuje w oczy.
Smak?
Słowenia ma smak białego domowego wina. Najlepiej mieszanego z mocno gazowaną wodą mineralną :)

We're back after our holiday in Slovenia.
We are truly in love with this country and we can't still believe that it is all true! The rich colours, smells, sounds - all like a fairy tale... the diversity of Slovenia is almost unbelievable - on the one side the Alps - high, harsh moutains with beautiful views, small villages and old towns full of history... on the other the Adriatic sea with the smell of salt, full sun, olives and old churches...

Wracając do domu postanowiliśmy zrobić listę 10 najpiękniejszych wspomnień z tych wakacji, swoisty TOP 10 - i po dość krótkiej dyskusji podajemy nasza listę słoweńskich cudów:
1. Szkocjanske Jame czyli Jaskinie Szkocjańskie - zachwyt nad tym niesamowitym miejscem trudno nawet opisać słowami. Żadna inna jaskinia nie robi tak gigantycznego wrażenia. Czyste piękno.
2.Koper i Izola - dwa nadmorskie miasta czarujące starówkami i pięknymi porcikami. Kolacja, jaką zjedliśmy w małej knajpce w Koprze na zawsze zmienia znaczenie pojęcia "smaczne owoce morza". Bajka.
3. Pasmo górskie nad jeziorem Bohnij - a w szczególności Sija i Vogel - takiej drogi i widoków nie zapomina sie do końca życia. Alpy Juliańskie rządzą!
4. Gościnność rodziny Sabotin, ich dom i cierpliwość do dociekliwych turystów. (Tutaj szczególne ukłony dla Simona) oraz niesamowite wino przygotowywane przez pana domu... poezja.
5.Vintgar - malownicz wąwóz i strumień z niezapomnianymi kaskadami i spiętrzeniami.
6. Morawske Toplice - kompleks basenowo termalny gdzie można zażyć niezapomnianych kąpieli w termalnej wodzie o temperaturze rosołu, kolorze paliwa i takimż zapachu...
7. Jazda w czasie burzy po górach Pomurja, wąskimi, krętymi dróżkami, przy widocznosci około 5m. Bezcenne.
8. Ptuj - malownicze miasteczko z klimatem - nie za duże, nie za małe, posiadajace wszystko, co miasteczko mieć powinno...
9. Obiad z alpejskimi widokami w gospodarstwie agroturystycznym Zibovt w okolicach Logarskiej Doliny. Jedzenie - 100% regionalności a widok..dobrze, że siedzielismy, bo inaczej majtki by nam pospadały...
10. Kapiel w alpejskim jeziorze Bled z widokiem na góry i wyspę... krystaliczna woda, pełne słońce i dzwonienie w uszach...

Postanowiliśmy podzielić nasze foto wspomnienia na dwa mniejsze cykle - Północ i Południe -aby pokazać, co mamy na myśli pisząc o bogactwie i różnorodności krajobrazu. Na pierwszą część - północ zapraszamy już dziś na bloga fotograficznego Migawki.
Południe - niebawem!

We'd like to share our memories with you, so on our fotoblog, Migawki you'll find two sets of photos from Slovenia - the first one - the North was published just few hours ago. The next one - The South - is just coming - feel free to visit our blog and take a look on this beautiful country:)

P.S Byłabym zapomniała, fantastyczna babka, Eight, startuje ze sklepikiem pod swoją banderą. I z tej okazji ogłasza Candy! Do sklepiku traficie o tutaj:)

Monday, 10 August 2009

Tajemnica... - A Secret....

Nadszedł czas kolejnego wyzwania "Interpretownia" na blogu Craftowo. Tym razem na warsztacie pojawił się temat "Tajemnica" poparty surrealistycznym cytatem "Saksofon ma tyle tajemnic, co człowiek...".
Z surrealizmem jakoś niekoniecznie mu było po drodze - raczej ciągnęło mnie w stronę mroku, makabreski, nuty fantastyki... widać jednak Neil Gaiman i Tim Burton - uwielbiani przeze mnie w każdej postaci wyłażą gdzie popadnie. Jaka jest więc moja"Tajemnica"?
Mroczna, potwornie smutna, przygnębiająca... a zarazem intrygująca, jak na tajemnicę przystało. Trącąca grozą - tą z lekko gotyckim akcentem. Pachnącą nieco serią"Sandman" Gaimana.
Taka właśnie jest.
(Zaniepokojonych zapewniam, że w domu wszyscy zdrowi, zachwiań emocjonalnych i załamania też nie mam - po prostu fantazja czasami ponosi.)
Well - in my first words I have to tell you that there's nothing wrong with me, no problems, no sadness, no emotional disturbances - just my creativity and imagiation goes wild from time to time:)
This time - I was inspired by the "Sandaman" series by Neil Gaiman and the interpretation challenge on our Craftowo blog - the theme was "Secret" and I decided to use one of my "bad girls session" photos.
The teardrops are made with "Glossy accents" by Ranger and the other drops are liquid beads - cloured a bit with alcohol inks.


Tajemnica - a secret (canvas)

Zdjęcie znacznie powiększy się po kliknięciu tutaj:)
Wymiar: 20x20 cm, blejtram.
Materiały: Farby w sprayu, glimmer misty (kolorowe spraye z drobinkami brokatu firmy Tattered Angels) w różnych kolorach, zegary Maya Road, koronki i taśmy pasmanteryjne, papier czerpany na gazie, sztuczne kwiaty, taśma siatkowa, stempel z motylem, bulionw żelu lub jak kto woli kulki żelowe, tusze alkoholowe oraz Glossy Accents. Obiekty znalezione: szyld od zamka, fragment kolczyka, sznurek.
Czas wykonania - ok 4h.

A tutaj widać kilka szczegółów:


Serdecznie wakacyjnie pozdrawiam i dalej przemierzam drogi Słowenii :)

Saturday, 8 August 2009

W ostatniej chwili....

To, co zajmowało mnie w tym tygodniu - czyli po pierwsze - notesior na zamówienie:
Two things that made me bysy this week - an altered notebook:

Gotycki notesior

Oraz kolorowy album ślubno -weselno - podróżny, który co prawda już prawie gotowy, ale czeka jeszcze na spięcie:) W całosci pokaże, kiedy wyrazi zgodę właścicielka. Albumik to także moje zgłoszenie na wyzwanie z mojego ulubionego bloga wyzwaniowego: Simon Says Challenge - Guziki i wstążki (Ribbons and buttons).
And a wedding and honeymoon album in bright colours - almost ready, waiting for binding:)
This is also my entry for my favourite challenge blog: Simon Says Challenge - challenge: Ribbons and buttons:

Ślubny kolorowy - stronki


Ściskam wszystkich serdecznie i wakacyjnie:*
Holiday hugs to you all :*

Thursday, 6 August 2009

Od wtorku... since Tuesday...



Od wtorku praktycznie nie zdejmuję...
Nie jestem w stanie - nawet do spania, choć zapewne powinnam:)
Wisiorek wyszedł spod zdolnych łapek Luli Lu - której blog można znaleźć w zakładkach po lewej stronie bloga:)
I Twórcy i Sponsorowi tego przedsięwzięcia bardzo serdecznie dziękuję - chyba żadne cacko dotychczas nie sprawiło mi tyle frajdy - no może pomijając mój pierścionek zaręczynowy:)

I haven't put it off since Tuesday - I even sleep in it :) This little cutie was made on my husband's request by very talented girl - Lula Lu (you can see her blog on my bloglist - it's Twórczula). It's the most exciting jewellery gift ever except my engagment ring:)

Do kompletu powstały jeszcze wcale nie mniej urodziwe kolczyki, długie, przyjemnie dyndające a przy tym leciutkie. Kocham świecidełka, kocham mechanizmy, wiadomo... a to jest najlepsze 2 w jednym!

And here are the earrings to match - long, swinging and so light! I love blinkies, I love scprockets, gears, mechanisms - and that is the best mix ever!

Tymczasem ściskam - praca i pakowanie goni! :*

P.S. Polpomp, czyli polskie stempelki otwieraja swój sklepik - tutaj jest informacja o Candy, a adres nowego miejsca trwonienia pieniędzy to http://polpomp-shop.colop.com/pl/

Tuesday, 4 August 2009

Wakacyjne przygotowania

Niewiele się ostatnio u mnie dzieje rękodzielniczo - po pierwsze - rozleniwia mnie maksymalnie letnia pogoda, po drugie - staramy się jak możemy nadrobić towarzyskie zaległosci - ostatni weekend spędziliśmy we wspaniałym towarzystwie u wspaniałych ludzi - za co jeszcze raz ogromnie dziękujemy, takiego luzu było nam trzeba:)
Z kolei cały pozostały wolny czas zajmuje mi grzebanie się w ofertach noclegowych, przeglądaniu tras, liczenie stanu konta i trzymanie się za głowę... chciałaby dusza zaszaleć, pojechać i nie liczyć się z kasiorą, ale niestety jest to absolutnie poza naszym zasięgiem - i zapewne nigdy nie będzie nam pisane zaznać takiego finansowego luzu.
Tymczasem Słowenia czeka. Plan ramowy jest już w zasadzie ułożony - wjeżdżamy od wschodu, przejeżdżamy na południe, potem na południowy zachód, nad Adriatyk aby zakończyć na północy, w Alpach... gęba mi się śmieje gdy myślę o tym wszystkim:)
Domowe przygotowania jeszcze w proszku, choć pies już od piątku jest na wakacjach z rodzicami na działce, a pralka w zasadzie na okrągło pierze ubrania, które mogłyby okazać sie niezbędne.
Na zakończenie moich wakacyjnych wywodów - kolejny zaległy scrapek, troszkę sentymentalny, troszkę ze łzą w oku - wspomnienie z wiosennego Krakowskiego spotkania:)
Nuty w tle także mają swoje znaczenie - kto był - pamięta na pewno.
I've been busy last days - visiting friends and preparing our holiday trip to Slovenia - that's why I really have no time and energy to create nay new projects. Only thing I've got is this layout - a memory from our meeting in Cracow on the first day of Spring this year. Lovley to see those faces again:)

kraków 2009

big photo here

Materiałoznastwo: papier bazowy - czarny Canson plus 2x BG prawdopodobnie Vagabond. Maska Timowa Concerto, tekturowe zębatki Maya Road pociągnięte tuszami Distress i przezroczyste zegarki tejże firmy. Koronki, guziki i literki a do tego ozdobne pinezki tapicerskie.
Papers - black Canson, BG Vagabond. Tim's Mask, chipboards and shimmer elements - Maya Road.Laces, buttons, letters and pins.

Do zobaczenia niebawem...
See you soon - I hope:*


Thursday, 30 July 2009

Dla poprawy humoru:) To cheer up:)

Cóż... dokończenie projektu kolonijnego z przyczyn technicznych (niemoc laptopa) i organicznych ( letnia niemoc i nawał spraw różnych) odsuwa się w czasie co irytuje mnie niepomiernie. W sumie - coraz częściej zastanawiam się , czy warto...ale nie lubię nie kończyć zaczętych prac, wiec zebrać się będzie trzeba, zamknąć oczy i pomyśleć o Anglii.
Tymczasem, na rozruszanie kości po długiej przerwie - scrapek w letnich kolorach, taki właśnie pozytywny, dobrze nastrajający, wesoły. Zdjęcia zrobione podczas Wrocławskiej wycieczki, tym cenniejsze, że jesteśmy na nich oboje - a to rzadkość w naszym wypadku - do tego naprawdę mocne mocne uderzenie kolorystyczne (Fancy Pants), trochę kwiatków i sowy z zestawu "A wise owl once said" od Simona. Wyszło jak widać poniżej - wiecej niż jedno zdjecie na scrapie ciągle mnie przytłacza...

I still have problems with time - too much to do an d not too much time - that's why my summer camp project is still waiting for finishing - and due to my notebook problems of course :(
To cheer up myself a bit - a bright, colorful, sunny a nd funny layout - all in summer colours, with one of my favourite photos from our trip to Wrocław this Spring. I used great set of stamps by Simon: "A wise owl once said" and Fancy Pants Paper set "Sweet Spring" - so - how do you think? I still find hard putting more than one photo in a layout...


Love -Simon DTproject
bigger photo here

Materiałoznastwo:
Papiery, kształtki i rub-onsy Fancy Pants "Sweet Spring", stemple "A wise owl once said" Simon Says Stamp, Stempel Primy "szachownica", tusz Distress Walnut Stain, Spiced Marmelade i Worn Lipstick, (stemple i tusze także do nabycia u Simona) maszyna do szycia, nity i zszywki.
Czas: 1,5 h.
Papers, cut-outs and rub-ons: Fancy Pants "Sweet Spring", Stamps - Prima Collage and Simon Says Stamp "A wise owl once said" set, Distress inks by Ranger: Walnut Stain, Worn Lipstick and Spiced Marmelade (inks and stamps from Simon's Store). Eyelets and my ols sewing machine:)
Time: 1,5 h.

Wednesday, 22 July 2009

Wakacyjne lenistwo - lazy time

Wakacje rozleniwiają - każdego, w tym oczywiście także i mnie.
Co prawda do mojego własnego urlopu jeszcze kawałek czasu, jednak wyjazd kolonijny do Darłówka dał mi już pewien przedsmak... a także wypompował mnie na tyle, że odsypiam go już od soboty i końca specjalnie nie widać ;)
Summer - lazy time:) Although my holiday is still coming I cought a bit of a lazy mood thanks to the 2 week stay in Polish beach resort - Darłówko, where we've been ona summer camp with children. Exhausting job, but i love it:)
Zanim rozpędzę się choć troszeczkę pokażę projekt, który powstał jako prezent dla Agnieszki - wspomnieniowy lejaut z tegorocznej wyprawy do Turcji... skojarzenie z papierem BG Marrakech chyba oczywiste - na dodatek kolorystyka zdjecia aż prosiła sie o TE papierki:) Z koleji orient nieodmiennie kojarzy mi się z kolorowymi mozaikami - stąd też koncepcja na"mozaikowy właśnie charakter tej pracy. Szczególnie ważną role odegrały tutaj kwadraciki akrylowe zakupione w sklepie "Nasze hobby", pociagnięte (podobnie jak szklane oczka z Ikei) tuszami "Colorink" Stamperii.
I've created this layout as a gift for my friend - it's a memory of their stay in Turkey this year. When I looked at the photo I knew I had to use BG Marrakech set - the colours, the atmospere - just perfect! The mosaic is one of the most popular decorating motives in the east, so that's why I had the idea of a "mosaic design" - the acrylic squares were inked with Stamperia "Colorinks" - another kind of alcohol inks.

Turcja 2009 - dla Agi
big photo here

Materiałoznawstwo: Papiery i dodatki - Basic Grey Marrakech, duże i małe kropki akrylowe i szklane, mozaika akrylowa, Glossy Accents, tusze alkoholowe "Colorink" Stamperii, czarny cienkopis, metalowa ramka, rub-ons - Cosmo Cricket, tusz - Distress Black Soot.
Czas wykonania - ok 1,5h.

Już niebawem kilka słów o projekcie, który starałam się wcielać w życie podczas kolonijnego wyjazdu, ale na razie... ciii......:)
You'll see me soon telling more about my supper camp project - but now...shhhhh.....:)

Saturday, 11 July 2009

Natchnienie - wyzwanie Craftowa - Inspiration - challenge

Temat wyzwania na Craftowie na ten miesiąc wymyślała Anai - było to "Natchnienie".
Ja w ostatniej chwili przed wyjazdem stworzyłam kolejną mixedmediową pracę na blejtramie (20 x20 cm) - w całości malowana tuszami Distress, z elementami decoupage i tuszów alkoholowych.
The topic for this month's challenge on Craftowo blog was given by Anai - and it was "Inspiration". I've made a small canvas layout (20x20 cm) - all painted with Distress inks and alcohol inks, with some decoupage elements.
The photo gest bigger when you click on it:)
Zdjęcie powiększy się po kliknięciu (polecam).


D
laczego tak?
Chwila zadecydowała, że postanowiłam nie brać tematu zbyt poważnie... i pokazać raczej samo odczucie "bycia natchnietym" niż przyczynę lub skutek. Moje "natchnienie" to oniryczny mariaż chwilowego olśnienia, śnienia na jawie i krztyny humoru w stylu Monty Pythona ;P
My idea was to show the feeling of "beeing inspired" instead of reason or the effect. It's adream-like marraige of ilumiation, daydreaming and a bit of humour taken from Monty Python films:)

Pozdrawiam serdecznie z wyjazdu służbowego ... niby mnie nie ma, a jestem:)
Hugs to you :* I'm away now in fact... but I'm still here:)

Sunday, 5 July 2009

Dzikie jagody II - Wild berries II - album

Na Craftowie już dziś pojawia się prace na konkurs Holtzowy... ja też nie próżnowałam, choć w konkursie nie mogłam wziąć udziału...
Pisałam już wcześniej o "Niegrzecznej" sesji zdjęciowej z kwietnia tego roku. Zdjęć uzbierało się całkiem sporo, a szczery entuzjazm Jędrka do przeglądania takowych podsunął mi myśl zebrania kilku z nich w albumie - a w zasadzie bardziej "portfolio" gdzie będzie ich upchane dużo na jednej stronie. Zabawy miałam z nim bardzo wiele - a to przede wszystkim za sprawą zdjęć, które szczerze kocham - z wielkim żalem musiałam dokonywać ich selekcji. Wspominałam też już nie raz - bardzo lubię być swoim własnym tworzywem, gdyż nie mam oporów, obaw i wątpliwości, czy fantazja nie poniosła mnie za daleko - i przedstawiony delikwent nie poczuje się na przykład urażony... Z drugiej strony, co za dużo to niezdrowo... ileż można gapić się na siebie? Ech. Jak to zwykle jest - albumik jako całosć lubię - nawet bardzo, choć są strony, które uważam za słabsze i te, które uważam za lepsze.
Pomysł na kształt albumiku i sposób konstruowania bazy kiełkował w mojej głowie od czasów albumiku z wakacji Latarni Morskiej - w moim przypadku technika jednak troszkę się różni. Bazy to owszem - gazety i jasny papier naklejone na tekturę, ale barwiony sprayami, dodatkowo czasem wspomaganymi maskami z serii "Borderline" Toma Holtza
. Na tak powstałe bazy ponakładałam stemple kolażowe Primy i Tima, czasem pojawił się czarny embossing lub kolejna warstwa masek (Timerowks) nieco czarnego cienkopisu, wytłaczarka, oraz drobne dodatki: cekiny, koronki, kropki akrylowe, mozaiki, zawijaski... na koniec bindowanie i troszkę farfocli na druty - i gotowe:) Tekst użyty w albumiku to oczywiscie fragment piosenki Closterkeller "Owoce Wschodu" - do posłuchania i zobaczenia o tutaj:)
A tak to wygląda w całości (wymiar:14 x 25 x 2 cm):

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

Dzikie jakgody album - Wild berries album
big photo

English version:
One day we had a great time with friends making a small "Bad Girl" photo session - and that's why we all have lots of unusual - a bit funny, spicy or sexy photos. As you probaby guess - my husband was delighted when he saw them, so my mad idea was to create an album (a kind of portfolio in fact) just for him - with all of his favourites.
So here it is - purple and red hard-cardbord album, all made with love and a big dose of distance to myself (great, creative fun - you just have to try one day). The base was made with nothing more but a bit of newspaper, cardboard and glimmer mists. Every card was covered with a sheet of newspaper, then sprayed with different glimmer mist colours and then dryed. One some cards I've also used Tim's masks (Borderline) during the process - to make it look more interesting. I stamped the backgrounds, added photos. Sometimes instead of stamps I used embossing ink and black powder or the next layer of masks (Timeworks) and black ink. Next step was adding the embelishments: acrylic fragments inked with alcohol inks, some metal corners, laces, gems and dew drops - all which seemed to suit the theme... and finally binding and putting some ribonns and fibers on the wires. All the texts I’ve used in the album are fragments of one of his favourites songs by polish group "Closterkeller" and the title means "Wild berries".
Serdecznie ściskam wszystkich i zapowiadam jednocześnie chwilową przerwę w nadawaniu...
:*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...