Saturday, 17 December 2011

Nikniesz... - You fade...

Jak każdy z nas mam to i owo na sumieniu. Mam niepoukładane życie, niewiele czasu dla rodziny i przyjaciół i wiem, że z tego powodu niejednokrotnie ktoś cierpi. O ile jestem to tylko ja.... cóż, mam to trochę na własne życzenie, kiedy jednak dotyka to innych czuję ukłucia żalu i wstydu. Jedną z takich osób jest moja babcia, seniorka naszej rodziny. Trudno byłoby opisać jak wiele uczuć wzbudza ona we mnie: od tych najcieplejszych, najbardziej słonecznych do tych ciemniejszych, przepełnionych lękiem o nią i chęcią wyparcia tego, co przecież jest prawdą: ona znika, z każdym dniem jest jej mniej... a ja nie mam chyba wystarczająco dużo sił i odwagi, aby przyjmować to do wiadomości, żeby na to patrzeć.
Poniższy wpis jest właśnie o tym. O moim lęku i wygodnictwie i przymykaniu oczu. Za to wszystko powinnam ją przeprosić, nie tylko teraz, ale w zasadzie każdego dnia, kiedy nie ma mnie z nią.

As we all, I've got something that I should be ashamed of. My life isn't organised, I don't have much time for my friends and family and I know that sometimes it hurts somebody. As long as it is me, who is in pain, it is ok: I asked for it, right? But when this situation is a source of sadness or pain of the others I feel sad, sorry and ashamed. One of the affected people is my grandma, the oldest member of our family. It is so hard to explain how many feelings I have for her: starting with these warm and bright ones to those darker, full of fear and anticipation... and will to forget about the hard truth: she is fading, we loose a bit of her everyday - and I am still not brave enough to accept it and watch it happen.
The journal page below is about this fear - my closed eyes and living in comfort of forgetting. I should apologise for that not only now, but every single day when I'm not close to her.


Journal 17 - Nikniesz - You fade

Nikniesz - You fade




Journaling: Nikniesz, bledniesz, a mnie ciagle brakuje odwagi, aby w to uwierzyć.
You disappear, you fade and I am still not brave enough to belive in it.

Ten wpis to mój wkład w projekt żurnalowy pod hasłem "Journal your December" - zapoczątkowany przez Miraq i Ibiska. Serdecznie zapraszam do śledzenia i aktywnego udziału w tym blogowym przedsięwzięciu!
These journal pages are my  prat of the project  "Journal your December"  opened this year by Miraq and Ibisek - you can see the journal projects by the amazing team here. Feel invited!

28 comments:

Martha Richardson said...

Thank you for sharing...I really understand...it was like that for my Mom ;(

papillon said...

a page with a lot of emotion :(

cat lacigale said...

thanks for sharing your feelings... and your Art !

silence said...

Dużo w tym ciepła i piękna...

zanka12 said...

Chwyta za serce i sciska... i Twoja praca, i ten wpis. Pozdrawiam!

Marianne/skorpionen said...

I just love your pages and it must be hard to make them. But I believe it's therapy as well.
You should not be ashamed to be able to feel your feelings Finn!
Lots of hugs!

Matilde said...

Piękny album!

IWA said...

Bardzo przejmujący... chyba większość z nas ma tak, gdy chodzi o najbliższych...

Marina said...

Jeg følger tankene dine, og vil også lage en slik side som du har gjort. Takk for at du setter meg i gang. Klem

koralik said...

te prace czarują...

Joanna King (aka Asia K) said...

Piekne strony i bardzo wzruszajacy post...

Guriana said...

magicznie i wzruszająco:))

corinne de france said...

C'est toujours difficile de ne pas passer du temps avec ses proches, mais la vie est ainsi faîte . L'essentiel c'est de les avoir toujours avec soi dans notre cœur

מימס mimms said...

very touching and amazing
nadjwichayne !

Ayeeda said...

ile w tym piękna, emocji i... prawdy. Cudowny wpis... wzruszyłam się...ja nawet nie ma komu takiego zrobić, bo dziadkowie i rodzice już zniknęli...

wikucha said...

Trafiłam na twojego bloga za sprawą tej pani nade mną ;), przejrzałam z zapartym tchem twoje posty i muszę przyznać że tworzysz nieziemskie rzeczy! CUDOWNE! Nie dziwie się że tyle osób się tobą inspiruje! Zostaje tu na stałe :D

wikucha said...

miałam oczywiście na myśli że za sprawą Ayeedy :)

Karin said...

Love your creations, and dont be ashamed... your feelings are quite normal, but you have the chance to do something about it, if you want to!!! I did'nt :-/

Gosik said...

bardzo osobisty i pełen emocji wpis... od strony "artystycznej" - jak zawsze wspaniały! pozdrawiam serdecznie!

Original Inspirations said...

What a beautiful Grandmother. What a beautiful layout to show her off.

Does she live near? Just take the time and make her a priority. She will truly appreciate it and so will you.

If she does not live near, send her a small letter - words from your heart are a shrine of love in her eyes.

Hugs.

MezzaNotte said...

Lovley and inspiring work!

basiasz80 said...

Bardzo ciekawy wpis

Mikaela said...

lovely! i love your details. I can look at your artpieces so long and still find new thing to look at!

I hope its ok but I have written about you and linked to your blog.

http://pysselterapiochlivsgladje.blogspot.com/2011/12/like-so-many-others-i-got-inspired-by.html

JaMajka said...

Smutny, ale jakże piękny i prawdziwy wpis...... Mojej Babci już nie ma ze mną piąty rok, a mieszkałam z nią od urodzenia... Tym wpisem mi ją przypomniałaś... :*

cynka said...

...
przejmujące

2amscrapper said...

This is so beautiful (art) and very moving (emotion).

lisa_crofts said...

i love your work. i have seen on the tattered angels blog but didnt really think about looking up your blog til now.Wow an extraordinary body of work i love your style. As to your grandmother be brave later there will be nothing left but regrets. I lost my beloved grandfather 6 months ago but we started losing him to dementia 10 years ago. Take the time and be brave it is worth it.

2amscrapper said...

I love everything about this! What a wonderful tribute and expression of your emotions!