Tuesday, 14 February 2012

CHA Winter 2012 - Prima and much more...

Witam serdecznie po bardzo długiej przerwie w blogowaniu. Przykro mi, że tak zaniedbałam to miejsce, ale okoliczności: a w zasadzie OKOLICZNOŚCI w postaci rozlicznych wyjazdów spowodowały, że po prostu zabrakło mi sił. W skrócie mówiąc: nie miała baba kłopotu, zafundowała sobie wojaże.
Hi - I'm blogging again after a long break, I know this place was a little bit neglected recently, but I put it on the CIRCUMSTANCES: yeah, really - I've been traveling and teaching a lot and  felt just exhausted, too tired to anything more creative during the day. But I am here now!

Dzisiaj chciałam powiedzieć kilka słów o tej jednej z najbardziej zaskakującej dla mnie, najbardziej niespodziewanej podróży - wyjazdu do Kalifornii, na zimowe CHA. Prima postanowiła zrobić mi wielką niespodziankę: otrzymałam oficjalne zaproszenie i podczas targów występowałam w ich barwach firmowych, starając się robić możliwie dobre i kompetentne wrażenie :)
Today I'd like to tell you about one of the most unexpected, most suprising and most fun adventures I had: my trip to California, to Winter CHA 2012. I was invited by Prima to take part in the show, have pre-CHA classes for them and help with promoting during the show - should I add how thrillead and proud I am? :) Amazing, my dreams are coming true!
Oczywiście, jak w każdej , nawet najwspanialszej podróży nie obyło się bez przygód: przykładowo, na 4 długie dni straciłam swój główny bagaż (z wszystkimi, naprawdę wszystkimi projektami w środku - włosy stanęły mi dęba na głowie a scyzoryk otworzył się w kieszeni na samą myśl, co służby lotniskowe w Paryżu robią przez tyle dni z moją biedną walizką!) oraz skutecznie zepsułam aparat fotograficzny co już całkowicie rozbiła mnie na drobne kawałeczki :((( W związku z tym wszystkie poniższe zdjęcia prezentuję dzięki uprzejmości moich drogich przyjaciół z Włoch: Barbary i Rudiego oraz wsparciu ekipy Primowej - innych fot nie posiadam... a i też nie miałam specjalnie czasu na zwiedzanie okolicy, bo przygotowania do imprezy szły pełną parą!
Of course even in the most exciting, the best ting there has to be a bit of bitterness too: for me it was the story with my lost luggage. My big suitcase with arr the samples insde (!!!) was missing for 4 days. I was sure it was left in Paris and I had very bad feelinggs about the things that may happen to it during this time. It was a huge stress, but finalli it came with only few holes and scratches in it! Then I broke my camera accidentally, just before the show. I was literally in tears, but with a little help of my italian friends and sweet Prima people I can present you a bunch of photos from the show. Lucky me!

Zatem - zaczynamy:) Na początek fotki ze stoiska Primy: naprawdę włożyli wiele pracy w to, aby to miejsce przykuwało uwagę - piękne wnętrze, świetne projekty, stylowe dodatki, a do tego absolutnie przemiła atmosfera!
So, lets start from the Prima booth: in my opinion it was a work of art, the most eye-catching booth on  the show: beautiful area full of wonderful projects, professionally presented products, stylish details and really friendly atmosphere!

tak tak, czerwone dywany...
and yes... thare were red carpets ... 



Oczywiście, to miejsce nie byłoby takie samo, gdyby nie ludzie, którzy w nim pracowali: wspaniała ekipa kreatywna i handlowa, artyści prowadzący swoje mini-pokazy...  oraz oczywiście odwiedzający! Pozwólcie , że pokażę choć troszkę:
Of course the place wouldn't be the same without people who were working there: wonderful creative and sales team, designers and teachers having their make-and -takes and...visitors of course! Let me show a bit more, please: 

 Tutaj z Jamie Lynn Dougherty (Prima), świetną artystką mixmediową:)
Here I am with great mixed-media artist, Jamie Dougherty: 

 Cari Fennell i Stacy Cohen - Prima:
Cari Fennell and Stacy Cohen - Prima Girls:

zawsze uśmiechnięta Pom Intra :) (oczywiście, że Prima - sama głównodowodząca)
Pom Intra - always smiling (Prima owner of course!)

wspaniałe Nat Kalbach :* i Donna Downey - warsztatowcy i mixmediowcy :)
great teachers and artists: Nat Kalbach:*  and Donna Downey :)

z Sherry Mendoza i Louise Nelson... (Prima i Tattered Angels):*
with Sherry Mendoza and Louise Nelson... (Prima i Tattered Angels):*

i ze Stacy!
and with Stacy!

W trakcie trwania CHA artyści i członkowie DT byli zaproszeni do prowadzenia mini-pokazów dla odwiedzających - jak widać, cieszyły się ona sporym powodzeniem :)
During the 4 days of CHA some artists were asked to have short make-and -takes fro the Prima customers - you can see that they were very popular:)

Donna Downey w akcji:
Here is Donna Downey in action: 

 tutaj Bill, jej mąż w rozmowie z Lillą Rogers:
Bill, her husband, talking to Lilla Rogers: 

Lilla Rogers i Claudine Hellmuth działają:
Lilla Rogers and Claudine Hellmuth in action:

 ehm, nie mam pojęcia kto to...
I really don't have an idea who it is...

 i pamiątkowe zdjęcie po-pokazowe z kolażami w tle :)
and a keepsake photo with collagge in the background:)

Jeszcze raz serdecznie dziękuję ekipie Primy za wspaniały wyjazd, przemiłe towarzystwo i możliwości zdobycia doświadczenia, które trudno jest przecenić. Mam o czym rozmyślać i co wspominać :)))
Wspaniale jest spotkać startych przyjaciół, przyjaciół z sieci - wreszcie pomacać i zobaczyć na własne oczy oraz poznac całe grono nowych, inspirujących ludzi. Jestem szczęściarą i już!
Once again, Id like to thank all the wonderful Prima people I met during this stay: for your hospitality, warm hearts, support and help. I do apprecciate all the possibilities and experience I gained during this trip. Thank you from the bottom of my heart - I have a lot of sweet memories now!
It is just thrilling to see your old friends again, see your net friends in person - finally and meet a group on new, inspiring people. I feel so lucky, really|!


Być może zawiodę wasze oczekiwania, ale tak naprawdę nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie całego terenu wystawowego ( a był on ogromny, robił wrażenie na mnie, maluczkiej!) - szczęśliwym zbiegiem okoliczności miała trochę szczęścia i trafiałam na osoby które były na mojej "liście" od zawsze :)
Maybe you'll be a bit dissapointed but I was quite busy during the show and I didn't have much time to see all the exhibition center which was huge and a bit overhelming for me. I was lucky though to meet during my short walks people who've been on my wishlist forever :)
Po pierwsze - ogromnie się cieszę, że była tam Barbara :* wyciągnęła mnie z rozpaczy i zabrała w podróż po okolicy. Jej mąż dzielnie podążał za nami :) Tutaj jesteśmy z Suzi Blu, artystką mixmediową... :)
First of all - I'm so grateful I've founf Barbara, my sweet italian friend who took me on a CHA tour with her husband following us with the camera:) Here we are with mixedmedia artist, Suzi Blu:

 oraz z Jing Van Opstal :)
and here with Jing Van Opstal:)

a tutaj z niesamowitą Julie Fei-Fan Balzer :)
here I am with amazing artist, Julie Fei-Fan Balzer :)

odwiedziny na stoisku Tattered Angels i pamiątkowa fotka:
visiting Tattered Angels booth  - keepskae photo ;)

odnalezione prace z papierów 7 Dots Studio - dzięki Taro!
and  with7 Dots Studio papers on CHA - thank you again, Tara!

 oraz odwiedziny na stoisku Rangera - zobaczcie kogo udało się mi upolować!
Poznałyśmy się z Wendy Vecchi - uwielbiam jej prace i stempelki... (ach) - jest przemiłą osobą:)
And now wisiting Ranger booth: just look who I found:
I've met Wendy Vecchi, artist whose talent and designs I admire - she is a sweet person too:)

Dyan Reaveley pokazuje swoje nowe stemple i spraye...
Dyan Reaveley is showing her new exciting stamps ans sprays: 

oraz oczywiście - zdjęcie obowiązkowe (hah) z Timem Holtzem :) Nawet dwa, a co tam :):)
To było akurat pozytywne zaskoczenie:)
And of course - here is the "obligatory" photo with Tim  - or even two, why not? :) 

i z Barbarą - miny mamy super... (zwracam uwagę na opanowanie TH, uśmiech profesjonalny pomimo drobnych psikusów jakie maiły miejsce wcześniej podczas jego pokazu ;))
and one more, with Barbara - I just love our smiles here! (Notice Tim's proffesional smile - no matter we've been misbehaving a bit during his presentation :):*)

i na deser pamiątkowa fotka pod jedna z prac na stoisku Rangera :)
and to finish - here  am with one of my projects in the Ranger booth:)

I to niestety koniec zdjęć, które są w moim posiadaniu. Wiem, że w różnych miejscach może ich krążyć jeszcze troszkę, ale niestety - nie mam możliwości dostępu do nich. Nauczka na przyszłość: brać 2 aparaty, na wszelki wypadek :( Bez mojego Nikona czuję się jak bez ręki  :(
And this is all I have in my photocollection. I know it is not a  lot, but I'm sure there may be some more in the net - a lot of people were taking photos. For the future I've got a notice: for important events I have to take 2 cameras. I feel so lonely without my Nikon now:(
Wkrótce opublikuję więcej prac z  puli tych, które stworzyłam na CHA - myślę, że przyjemnie Was zaskoczę (oby!). Dziękuję za cierpliwość w oczekiwaniu na relację, ale po prostu - fizycznie mnie nie było na miejscu - oddawałam się scrapowaniu i mixedmediowaniu na warsztatach w Danii:)
Dziękuję za cierpliwość!
I promise to publish more of my projects from the set prepared for CHA soon - and I hope to surprise you a bit too:) I know it took long to wait for the mini-relation, but I was teaching 2 wonderful classes in Denmark, so it was just impossible for me to do it earlier!
Thanks for your patience!

xoxo
Finn

44 comments:

KOLOROWY ptak said...

oj działo się, działo :D:D:D
zazdraszam takiej przygody!
z niecierpliwością wyczekuję pokazu Twoich nowych projektów :D:D:D

adda said...

Finn ale PRZYGODA !!!

Przeczytałam to z zapartym tchem!
A zdjęcia!

Jesteś naszą GWIAZDECZKĄ I TEGO SERDECZNIE CI GRATULUJĘ!!!

Magda(i)Lena said...

Finn, nie wiem, co napisać.... Wspaniała relacja - dzięki!!!

Finn, jesteś WSPANIAŁA!!! Cieszę się, że byłaś tam i że doświadczyłaś tego wszystkiego. I zazdroszczę Ci jak nie wiem co ; -)))

nowalinka said...

Dobrze, że jakieś fotki są :)
ALe cudnie musiało być :))

Filka said...

ale przygoda, ale przygoda, ja bym chyba nie mogła dojść do siebie przez tydzień albo i dłużej :)))
gratuluje Ty nasza scraperko cudna :*

finnabair said...

dzięki serdeczne dziewczyny..no Filuś, ja jeszcze "dochodzę " :)

finnabair said...

Magda...ej..chyba przesadzasz..(wstydzioch)

Angelica said...

Wow, what an adventure!
Thanks for all the pictures, great to see a "piece of heaven"

Guriana said...

przeczytałam dwa razy i jeszcze mi mało..zaraz zabieram się za kolejny raz...:))
Kochana, przygoda życia...gratuluję i...zazdraszczam:))

Ula said...

O rany !!! Jesteś niesamowitą szczęściarą, a ja nadal pozostaję w szoku ! Czy to się działo naprawdę ??? Czy nie czułaś się jak w bajce ? I do tego takie sławy... i Tim Holz ! Szczęka mi opadła, serce mi wali i tak trwam. Nie wiedziałam, że scrapbooking ma taką MOC !!! Pozdrawiam serdecznie :)

nimucha said...

Czytałam z rozdziawioną buzią. I zazdroszczę Ci i podziwiam za odwagę. Mi by jej nie starczyło żeby samotnie ruszyć w taką podróż. Te cztery dni bez bagażu skutecznie musiały popsuć Ci nastój. I jeszcze ten aparat. Ale za to będziesz miała co wspominać :)

nimucha said...

Finn, pokaż tę pracę, która u TH wisi. Wygląda bosko:)

Agnieszka/Mirabeel said...

Aniu serdecznie gratuluję tak wspaniałego wyjazdu i nowych rewelacyjnych doświadczeń! Super sprawa! Pozdrawiam!

latarnia said...

Wspaniała relacja! Aż poczułam na chwilę tę atmosferę! Zazdroszczę tych spotkań na żywo i możliwości oglądania tylu wspaniałych prac :D Mam nadzieję, że ten ogrom dobrych emocji pomógł zapomnieć o kłopotach. TAKICH wspomnień nic Ci już nie zabierze :)

Aż nie wiem co pisać, z wrażenia,

hahaha :D

<3

Nadia Cannizzo said...

Thank You for taking the time to show us these :) You look lovely and happy.

justi said...

Cudowna relacja, z cudownej podróży. Bardzo dziękuję, że się tym wszystkim z nami dzielisz. To niesamowite jak wielu wspaniałych ludzi mogłaś poznać i uścisnąć im dłoń ( i to tą, która tworzy ;)
Nie zadawałam sobie kompletnie sprawy z tego, że to taki profesjonalny business...Dopiero Twoja relacja pokazuje rozmach...ile firm, marek, nazwisk...można się zachwycić. Dziekuję.

cynka said...

no i jednak otarłaś się o Tima:D

ależ musiało być fantastycznie!!!
gratuluję raz jeszcze!!!!

finnabair said...

To naprawdę było przeżycie, wielki rozmach i dużo, dużo ludzi którzy okazywali się być naprawdę sympatyczni :) Jestem szczęściarą:)

dreampatricia said...

ouhaaa so great ! a photo with all those "people" and with TIM ! I love your art ! it's beautiful !

Ayeeda said...

Gratuluję i dzięki serdeczne za wspaniałą relację :*:*:* Cieszę się niezmiernie i jestem dumna, że mamy taką zdolną artystkę wśród nas polskich scraperek :*:*:*

MARCH said...

que de moments magiques ^^
corinne de france

asica.p said...

Finn!!!no cudnie:)jestem dumna ,że się znamy :)))
gratuluje raz jeszcze:)))

Bellaidea said...

Gratuluje serdecznie!
Wyglada na to że to była wspaniała przygoda /minus walizka i aparat:(/, dziekuję za zdjęcia! Dziękuje przy okazji za miły email:)

mandysea said...

Oh my!! I feel like I've just been on the journey with you following through the photos!! WOW and double WOW with all the most wonderfully talented people you meet with! So sorry to hear you were stressed with lost luggage and your poor camera!
Thanks so much for sharing these photos!!

Anna Chudzik-Pawlik said...

wow!
ależ miałaś przygodę!

a ja jeszcze pamiętam jak w piwnicach Chwili jakiś chyba rok temu rozmawiałyśmy o Tim'ie... i widzisz:) marzenia się spełniają!:)))
Kobieto kochana niech się dalej tak układa!:)

alteredstatesstudio said...

looks like it was a wonderful time though!! lucky!! great pics!

☼Carolina Artesanías☼ said...

♥:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
♥/'´'´'\♥
.//^ ^\\ Feliz Dia del Amor y Amistad ♥♥
(/(_♥_)\) ::::::::::::::::::::::♥♥
._/''*''\_ ............♥♥❁◕‿◕❁ ♥ ♥
(/_)^(_\).
************************************

lam said...

Dear Anna
I just want to say thanks for a fantastic weekend in Denmark. You are an amazing teacher and very inspiring. I really enjoyed your workshops and learned a lot.

Ewelina said...

Ale zazdroszczę i podziwiam zarazem, fotorelacja cudna !!!

DeeDee said...

So wonderful! amazing! You deserve all this success.. your work is astounding and beautiful.. awe inspiring! YAY!

Laila said...

serdecznie gratuluję ... ale Ty zasłużyłaś jak mało kto:)

BA said...

my dear
thanks so much for shareing, I love your pics ............. and I love you. thanks for your lovely comments, next time I have to do a photo with you and my rudi.
I hope to see you soon
xoxo BA

Hrabinka Anna said...

gratuluje Ci Aniu, reprezentujesz wysoki poziom Twoja osoba obok TH i całego tego miejsca należna Tobie. Dalszych sukcesów Ci życze :)

Lynn said...

Fabulous photos! So glad we got to meet! Keep inspiring us all!!!!

Lynn

cat lacigale said...

fabulous time you had there. I wish I could have been there too !...

basiasz80 said...

jestem pod wielkim, wielkim wrażeniem.

Rysa said...

ale przygody!
dzięki za fotorelacje i opisy.. miło było przynajm,niej w wyobraźni się tam przenieść:)

Lori said...

I loved seeing our picture with you and your collage in the background on your blog. We are from "The Scrap Yard" in Calgary, Alberta, Canada. (Lori Wilson-Bunda, owner and Lynn Thune, instructor). By the way, you are fabulous!

michelle ward said...

wow finn - an action packed time! fun to see your beautiful smile in all the photos. you are simply beaming. what an exciting trip - congrats and bravo!

ankan said...

O matulu, chyba bym dostała ataku serca będąc na Twoim miejscu ;) A na fotkach wyszłaś super - pełna profeska.

MARCH said...

Oh je n'avais fait la traduction, désolée pour vos mésaventures :-(
je viens de voir sur Prima: CHA Mixed Media and Altered Projects
vos réalisations, elles sont FANTASTIQUES ^^
J'espère à bientôt...
corinne de france

Martyna said...

to jest niesamowite! jeszcze parę lat temu z wypiekami na twarzy oglądałam różne filmiki z CHA na YT i do głowy by mi wtedy nie przyszło, że ktoś "od nas" kiedyś tam zawita. zazdraszczam, ale też pękam z dumy :)))ja pewnie cały pobyt spędziłabym w toalecie ze stresu, przytłoczona ilością ulubionych artystów ;)a Ty - pełen profesjonalizm, właściwy człowiek na właściwym miejscu. gratuluję serdecznie!

Lakuna said...

dzięki za relację :) to musiała być jedna z tych podróży, których się nie zapomina do końca życia. pozostaje mi tylko nieco pozazdrościć :)

Cath. said...

Je decouvre ton blog via Christ et en effet je confirme que tu travailles superbement bien les encres. Bref... de très belles réalisations.
Pour ce post je vais quand même en parler un peu....lol.
wahouuuuuuuuuuuuuu merci pour les photos ça avait l'air génial et que de belles rencontres et la chance les photos avec le géant de la Distress.
j'arrête mon blabla.
Bisous